Sprawa dla Designera

Przebieg śledztwa Otodom – Ranking Dzielnic

Kolejny napięty dzień w agencji. Sprawy spływają ze wszystkich źródeł lawinowo. Każdy członek zespołu pracuje na najwyższych obrotach niczym palacz kotłowy na pokładzie Titanica. Idąc korytarzem da się słyszeć gorączkowe “Kiedy wreszcie zamkniesz tą sprawę i zajmiesz się kolejną?”, “Raport miał być u mnie na biurku już dwie godziny temu!”, “Czy ktoś sprawdził nafarbienie?”, “Dlaczego nikt nie podmienił tych zdjęć?” albo “Kto poprowadzi moją sprawę?”. Z daleka już widzę ten stos papierów na moim biurku. Cóż… na pewno nie będę dziś narzekał na nudę.

Było późne popołudnie, kiedy zamknąłem ostatnią z zalegających spraw. Wstałem, założyłem płaszcz i przy akompaniamencie chrupiącego kręgosłupa udałem się w kierunku wyjścia. Uszedłem niewiele ponad 6 kroków, kiedy bezszelestnie, niczym ninja podczas szpiegowskiej akcji, po mojej prawej stronie zjawiła się agentka Helecho. – O! dobrze, że Cię jeszcze złapałam, pilnie potrzebuję pomocy z ważną sprawą. – oznajmiła. Pewnie każdemu innemu powiedziałbym, żeby dał mi spokój, bo jedyne o czym w tamtej chwili marzyłem to odpoczynek przy szkockiej i partyjce pokera. Ale tej jednej, drobnej, wyjątkowej osobie, nie umiałem nigdy odmówić. – Rozumiem, że to coś bardzo poważnego i nie może zaczekać. – stwierdziłem. – Niestety tak. Już tłumaczę w czym rzecz. – prędko odparła i nakreśliła całą sytuację. Chodziło o projekt 13 rankingów dzielnic dla 13 miast Polski. Każdy ranking składał się z 28 stron na których znajdowały się wyniki głosowania mieszkańców w 11 kategoriach, do tego mapy, tabele, zestawienia oraz indywidualna, rysowana okładka. Następnie przygotowanie do druku i wersje na stronę internetową. Sporo pracy, ale temat ciekawy. Jeśli ktoś szukał akurat miejsca w Polsce do zapuszczenia korzeni to lektura jak najbardziej pomocna, ponieważ zawierała wszelkie wady i zalety mieszkania w danej dzielnicy określonego miasta. Na doprowadzenie sprawy do szczęśliwego finału nie było dużo czasu, więc z marszu, przy dzielnym wsparciu Helecho, ruszyłem do pracy. Przeczytałem briefy, zapoznałem się z zeznaniami, udałem się na rekonesans, zebrałem poszlaki i zacząłem projektować. Pierwszą wersję oparłem o materiały, które Klient wykorzystywał w podobnych publikacjach, aby utrzymać spójność. Wstępne kilka stron było gotowych, więc moja partnerka wysłała transport do akceptu. Po paru dniach niecierpliwego czekania przyszła odpowiedź. Niestety okazało się, że jednak Klient zmienił koncepcję i chcę pójść w zupełnie innym kierunku. Ma być czysto, prosto, z niewielką ilością kolorów. Nie zawsze da się od razu przewidzieć o co zleceniodawcy chodzi. Musiałem jeszcze raz przemyśleć sprawę. Biuro już opustoszało. A ja wreszcie znalazłem czas by pochylić się nad nową wersją rankingu. Ciszę i skupienie przerwał trzask drzwi i pojawiający się jakby znikąd głos Helecho – Mamy problem. ASAP i Dedlajn, będą tu lada chwila. – oznajmiła. Nagle zrobiło się bardzo poważnie, postaci o których wspomniała to groźni przeciwnicy. Pierwszy – niski, szczupły, wredny, złośliwy, ruchliwy, wszędzie go pełno, w mgnieniu oka potrafi sparaliżować każdą pracę, jego jedno spojrzenie i nie możesz się na niczym skupić. Drugi – wielki, opasły, powolny, cichy, ale zabójczy – jak metan, pojawia się w najmniej spodziewanym momencie i jak jest blisko to koniec pracy, nie dokończysz już nawet jednej kreski. Naostrzyłem ołówki, zabrałem szkicownik oraz krzywki. Naładowałem farby – tylko zielony, odcienie szarości i pomarańcz – tym mogłem dysponować. Nałożyłem pas z czcionkami, font miał być prosty, zgodny z brandbookiem. – Spokojnie. Damy radę, poradzimy sobie z nimi. – powiedziałem i przygotowaliśmy się do obrony. ASAP i Dedlajn szybko sforsowali frontowe drzwi i dręczyli atakami. Fale stresu, powodujące drżenie rąk i zalewanie oczu potem, wysyłane raz za razem przez ASAP uderzały niczym te morskie o białe klify Dover podczas sztormu. Opanowanie, doświadczenie i skupienie pozwoliły mi skutecznie je odpierać. Dedlajn sprytnie zaszedł z drugiej strony i zbliżał się nieuchronnie. Z każdym stawianym przez niego krokiem ziemia drżała tak, że wszystko spadało z biurka. Im był bliżej, tym wibracje robiły się coraz bardziej nie do zniesienia. Trzeba było go koniecznie jakoś odsunąć. – Helecho! Proszę zrób coś z nim, bo za chwilę już nic nie narysuję! – krzyknąłem. Kiedy przeciwnik znalazł się w pobliżu, agentka niespodziewanie, przy użyciu enigmatycznych gestów oraz sobie tylko znanych technik wywołała impuls zmiatający wszystko na swej drodze. Dedlajn został odepchnięty z taką siłą, że wyleciał przez okno i wbił się w ziemię niczym pocisk wlatujący w ciało. Uff. To było trzecie piętro więc mieliśmy trochę czasu zanim się pozbiera. Tak. Dokładnie. Zanim się pozbiera. Nie ma co ukrywać – można go odsunąć, ale nie wyeliminować. Miałem teraz więcej spokoju i mogłem projektować dalej. Okładki gotowe, teksty ostylowane, tabelki przygotowane, wygląda to dobrze. Niestety jeśli wszystkie 13 rankingów miało być gotowych zanim Dedlajn znowu się zjawi potrzebowałem dodatkowego wsparcia przy rysowaniu map. I tu znowu nieoceniona okazała się Helecho. Pomimo braku dostępnych jednostek wsparcia w centrali, udało jej się zorganizować pomoc. Młodsi stażem agenci wygospodarowali nieco czasu i paczki z częścią brakujących map spływały na bieżąco tylnymi drzwiami. Kiedy wszystko szło zgodnie z planem ASAP znowu dał o sobie znać. Tym razem użył promieni osłabienia powodujących ogromny napływ zmęczenia. Mnie chroniła jeszcze aura kawowego naparu, ale Helecho nie miała tyle szczęścia. Wiązka przeszyła powietrze i trafiła agentkę. Broniła się jeszcze chwilę, ale ostatecznie zapadła w długą drzemkę. Nie miałem sumienia jej budzić tym bardziej, że już wykonała kawał dobrej roboty. Zostałem sam na placu boju. Na szczęście praca była już praktycznie na finiszu więc bez trudu dałem radę odpierać ASAP i dokończyć projekty. Zrezygnowany przeciwnik odpuścił bezskuteczne ataki i wycofał się, bo wiedział, że nic więcej nie zdziała. Kiedy wszystko się uspokoiło, Helecho spakowała paczki projektów i odesłała transport do Klienta. Praca skończona na czas. Pora wreszcie wracać do domu i odpocząć.

Po paru dniach od dostarczenia przesyłek Klient wysłał tylko drobne poprawki. Poza tym zadowolony zamknął sprawę. Mogłem cieszyć się chwilą spokoju i dobrze wykonanym zadaniem mimo napiętego terminu i ograniczonych zasobów. Helecho podziękowała mi za pomoc oraz współpracę i zniknęła bezszelestnie równie szybko jak się pojawiła.

Projekt, opis: Paweł Bieniasz
Korekta opisu: Anna Fryda
Dla agencji: PromoAgency

Otodom – Ranking Dzielnic
© 2021 Sprawa Dla Designera - Paweł Bieniasz | Wszystkie prawa zastrzeżone.