Sprawa dla Designera

Przebieg śledztwa Kreatury

Wieczór nadciąga nad miasto niczym kołdra na głowę, gdy na podwórku koty drą pasy w środku nocy. Jest już po akcji przy kolejnej kampanii. Było intensywnie. Teraz siedzę w opustoszałym biurze i wyciągam z dłoni powbijane skrawki papieru uciążliwie piekące jak pestki z chilli na języku. Owijam bandażem obolałe od uderzeń fontów plecy, ścieram zaschniętą farbę z przedramion i próbuję oczyścić myśli z kotłujących się pomysłów jak można było jeszcze inaczej pokazać dany temat. Zdecydowanie potrzebuję chwili odpoczynku.

Wróciłem do domu i pomyślałem, że dawno nie rozwiązywałem żadnej sprawy tak dla siebie, tylko w ramach relaksu, po prostu sama sztuka dla sztuki. Sięgnąłem do szuflady z której wyciągnąłem narzędzia używane przeze mnie jedynie do prywatnych projektów. Blask ich czystości niemal mnie oślepił. Tak, dawno nie były używane. Świetlne majaki jeszcze chwilę tańczyły złośliwie przed oczami. Tym razem bez przesłuchań, raportów i oględzin, niespiesznie zabrałem się do pracy. Pomyślałem, że narysuję sobie Gryfa – mityczne stworzenie o ciele lwa, ale ze skrzydłami i głową orła. Posiłkując się fotografiami zarówno orła jak i lwa zarysowałem sylwetkę hybrydy. Dobrałem interesujące mnie barwy i pokolorowałem odpowiednie obszary. Następnie nałożyłem odpowiednie cienie i światła. Na koniec dodałem odrobinę tekstury różnymi rodzajami pędzla. Popatrzyłem na efekt i odezwał się we mnie wewnętrzny głos Klienta – nie byłem do końca zadowolony z rezultatu i zabrałem się do poprawek. Po kilku godzinach Bestia była gotowa. Teraz pozostało umieścić kreaturę w odpowiedniej scenerii. Wybrałem piaszczysto-kamieniste podłoże usiane fioletowymi, świecącymi lekkim światłem kryształami, w oddali kępki trawy i drzewa, a wszystko na błękitnym tle. Kiedy kończyłem graficzną potyczkę z samym sobą wpadł mi do głowy pomysł na kolejną postać. Niedaleko od biurka, na półce leżała książka do której lubiłem zaglądać – Bestiariusz Słowiański i tam zaintrygowała mnie postać Dobrochoczego. Postanowiłem, że spróbuję zrobić swoją wersję tej kreatury. Narzędzia nawet nie zdążyły ostygnąć, a już ślęczałem przygarbiony nad warsztatem, skupiony niczym saper-daltonista zastanawiający się, który kabel powinien przeciąć i stawiałem pierwsze zarysy postaci. Po kilku godzinach przyjemnej pracy powstała wyciosana z drewna, trójpalczasta postać, przyodziana w liściasty kaftan, trzymająca w dłoni magiczny totem. Jeszcze tylko seria poprawek w niektórych miejscach i leśny demon był gotowy.

Tym razem nie trzeba było pakować i wysyłać transportu. Jedynym Klientem byłem ja sam. W miarę usatysfakcjonowany rezultatem (tak, w miarę, ponieważ zawsze coś można poprawić i udoskonalić, ale w pewnym punkcie należy odłożyć narzędzia, bo w przeciwnym razie nigdy nie wstałbym od biurka) i odprężony spędzonym czasem przy spokojnym malowaniu byłem gotowy do kolejnych zmagań z Klientami i ich oczekiwaniami.

Projekt, opis: Paweł Bieniasz
Korekta opisu: Anna Fryda

© 2022 Sprawa Dla Designera - Paweł Bieniasz | Wszystkie prawa zastrzeżone.